moja przyjaciółka stwierdziła wczoraj, że moje zdjęcia mają pewien natrętny rys patologiczny, że fotografuję miłych ludzi i ładne dzieci z porządnych rodzin w sympatycznym otoczeniu, i jak bym nie fotografowała, to zawsze mimowolnie wychodzi z tego Uwaga i Ekspres Reporterów w jednym, zwłaszcza jak wykonam jakieś ujęcie bak- czy ofstejdżowe, czyli moje ulubione…
no i pyta się ta moja przyjaciółka, czy ja widzę coś, czego sami zainteresowani nie widzą, czy też interesuje mnie wyłącznie ów rys patologiczny i wydobywam go z normalnych momentów…
niestety, mogę jedynie odpowiedzieć bardzo filozoficznie „a bo ja wiem?”
żeby nie pozostać gołosłowną – takie oto wykonane wczoraj przy okazji przyjemnej rodzinnej sesji specjalnego przeznaczenia
miłe, porządne rodziny, jeśli jest coś, czego nie chcecie się o sobie dowiedzieć, zapraszam serdecznie :)
2 komentarze:
to jest niesamowite ;)
Z jednej strony niezłe ujęcie straszydła bez straszydeł pod nim, z drugiej- matka z dziećmi+straszydło=exodus z apokalipsy. Chociaż patrząc na minę starszej córki widzę pewną błogość. więc z trzeciej strony: Jak zdjęcie sprzed ponad 70-80 lat w beztrosce, bez otoczenia straszydła (którego nie było) a ludzie chodzili na spacery po Lasku Bulońskim...(bez podtekstów :)
Prześlij komentarz